GRAZYNA ZAJAC 4

 

Cengiz Dağcı - pisarz bez ojczyzny… (4)
 
 
Ben haketmiştim yaşamayı.  (HCD, s. 153)
Zasłużyłem sobie na to, żeby żyć.
 
Spotykaliśmy się dwa razy w tygodniu. Najpierw trwaliśmy w pełnej zawstydzenia ciszy, potem cichutko wypowiadaliśmy słowo powitania. Patrzyliśmy na siebie ze słodyczą w oczach, z ciepłym uśmiechem. I to wszystko. Wystarczało mi to! Byłem szczęśliwy! Nie myślałem o tym, co będzie potem i żyłem tym szczęściem, które jeszcze rok wcześniej nawet nie przyszłoby mi do głowy. Żeby móc doświadczyć takiego szczęścia, musiałem przejść przez ogień wojny; musiałem leżeć w jenieckim obozie ramię w ramię ze śmiercią; musiałem wydostać się głodny i bosy z pierścienia morderców-potworów. Wszystko to było ceną za moje życie. Zasłużyłem sobie na to, żeby żyć. Zasłużyłem sobie na życie, kochanie i bycie kochanym… (HCD, s. 153)
Tak Cengiz Dağcı opisuje swoje pierwsze zauroczenie Reginą Kleszko, młodą warszawianką, którą poznał przypadkiem, gdy po raz pierwszy opuścił budynek tranzytowy na ulicy Hortensjowej, by zobaczyć pobliskie ulice. Było to wczesną wiosną 1944 roku. Cengiz stracił już nadzieję na możliwość powrotu w rodzinne strony, na Krym. Zaczął wtedy opuszczać koszary, w których przez całą zimę z niecierpliwością wyczekiwał wiadomości o odbiciu Krymu z rąk czerwonoarmistów. Zamiast tego, z frontu wschodniego dochodziły coraz bardziej zatrważające wieści, a Cengiz czuł, że zaczyna wpadać w pułapkę, z której nie będzie miał wyjścia. Na wschodzie czekała go pewna śmierć, na zachód - do swojej turkiestańskiej jednostki - nie miał już powrotu, bo sam poprosił o zwolnienie ze służby… W tych smutnych dniach zagubienia i wielkiej rozterki pojawiła się w jego życiu Regina. Pracowała w Banku Rolnym położonym tuż za ulicą Hortensjową, a jej matka prowadziła w budynku banku maleńką kawiarenkę. To tam właśnie los zaprowadził Cengiza w ten wiosenny dzień, gdy - udręczony brakiem nadziei na wyjazd do ojczyzny - po raz pierwszy wyszedł z koszar i wszedł do pierwszej kawiarni, jaką napotkał na swojej drodze, aby za kilka grosików, jakie miał w kieszeni, wypić szklankę mleka… Ten fragment wspomnień Cengiza Dağcı czyta się jak fascynującą opowieść miłosną, a czytelnik z zaciekawieniem śledzi nieporadne z początku starania młodego człowieka noszącego znienawidzony przez warszawiaków niemiecki mundur, aby dziewczyna zechciała zwrócić na niego życzliwą uwagę… A kiedy już nieśmiały tatarski wygnaniec zdobył serce dziewczyny, zaczęli się regularnie spotykać. Tak narodziła się wielka miłość, która przetrwała ponad pięćdziesiąt lat i trwa nadal, bo - jak poświadczają ci, którzy odwiedzili pisarza w jego londyńskim domu - Cengiz Dağcı wciąż żyje tak, jakby Regina była tuż obok; żyje miłością do niej i nie pozwala nikomu zająć Jej krzesła przy stole…
            Wspomnienie o Reginie przewija się przez całą książkę Hatıralarda Cengiz Dağcı; towarzyszy autorowi i na początku wspomnień, i na końcu. Na pierwszych kartach książki, którą autor zaczął pisać w 1996 roku, a opublikował dwa lata później, wyczuwamy w słowach pisarza prawdziwy strach o życie ciężko chorej żony i jego obawę, czy zdąży napisać te wspomnienia i uradować nimi serce Reginy, zanim ta odejdzie na zawsze… Znajdujemy tam między innymi takie słowa pełne miłości i troski: Moja żona Regina jest trochę starsza ode mnie. Odkąd kilka lat temu przebyła chorobę serca, czuje się o wiele gorzej niż ja. To ja wykonuję wszystkie prace w domu. Pranie, przyrządzanie posiłków, sprzątanie w pokojach, dbanie o Reginę... Największym moim szczęściem w ostatnich latach stało się dbanie o Reginę… Rzadko wychodzimy z domu. Ale nasz ogród tego lata jest przepiękny. W słoneczne dni Regina spędza czas wśród kwiatów… (HCD, s. 10) Cengiz Dağcı nie podaje we wspomnieniach daty śmierci żony, nie pisze wprost o jej odejściu, ale z ostatnich kart książki domyślamy się, że odeszła, a mówiące o niej zdania - po raz pierwszy w tej książce - przemawiają w czasie przeszłym… Wraz z upływającym czasem i moje zdrowie, i Reginy zaczęło się pogarszać. Regina była coraz słabsza, a ja zacząłem mieć kłopoty z chodzeniem. Już nie mogłem chodzić do Wimbledon Common, gdzie jeszcze trzy lata temu tak bardzo lubiłem spacerować. Wystarczyło, że oddaliłem się od domu na sto, sto pięćdziesiąt metrów i ból w prawej nodze zmuszał mnie do powrotu do domu. Ale stopniowe pogarszanie się stanu zdrowia Reginy kazało mi zapominać o własnych słabościach i cała moja uwaga skupiała się na jej zdrowiu. Regina była moją podporą. Moim jestestwem. Nawet w lustrze nie widziałem siebie bez niej. Żyliśmy razem pięćdziesiąt cztery lata niczym syjamskie bliźnięta, a przeszkody, z jakimi spotykaliśmy się w najbardziej mrocznych okresach naszego życia, pokonywaliśmy razem, ramię w ramię. Czy to ciałem, czy duchem - nie mogłem bez niej żyć.
(HCD, s. 267)
            Na roku 1944, roku przybycia do Warszawy i poznania Reginy, kończy się w miarę drobiazgowa opowieść Cengiza Dağcı o jego życiu. Potem wspomnienia pisarza stają się mniej dokładne, czasami wręcz zdawkowe lub zupełnie pomijające pewne zdarzenia. Tak więc, pełen niejasności jest następny okres życia pisarza, trwający około roku. Ze wspomnień Cengiza Dağcı dowiadujemy się tylko tyle, że wraz ze zbliżającą się do Warszawy Armią Czerwoną rósł jego strach, co z nim będzie, gdy Niemcy zaczną się wycofywać z miasta. Choć nie zwierzał się Reginie ze swego zmartwienia, ona też zdawała sobie sprawę z powagi jego sytuacji i szukała rozwiązania. Pewnego dnia otrzymał od niej polecenie, aby udać się do Częstochowy pod wskazany adres. Tam, w piwnicy domu członka organizacji konspiracyjnej Cengiz spędził bezpiecznie jeden miesiąc, gdy w tym czasie pod rogatki prawobrzeżnej Warszawy podchodziła już armia radziecka. Od swojego wybawiciela Cengiz otrzymał cywilne ubranie i nowe dokumenty. Nazwisko widniejące na kennkarcie, D.Suwarski, stanie się potem jego drugim nazwiskiem i jeszcze przez kilka lat po wojnie pisarz występować będzie w brytyjskich aktach meldunkowych jako Cengiz Dağcı-Suwarski. Po miesiącu Cengiz otrzymał od Reginy wiadomość: w związku ze zbliżaniem się wojsk radzieckich do Częstochowy, powinien udać się do Niemiec i tam na nią czekać…
            Załamany takim obrotem sprawy Cengiz, nie mając innego wyjścia wyjechał do Berlina i bez problemu znalazł pracę w redakcji gazety „Yaş Türkistan” wydawanej przez takich jak on, pozbawionych ojczyzny, zagubionych podczas wojennej poniewierki młodych   muzułmanów ze Związku Radzieckiego. Wkrótce do Berlina dotarła wieść o wybuchu powstania w Warszawie, a po dwóch miesiącach Cengiza zupełnie przybiła wiadomość o upadku powstania i o wkroczeniu Rosjan do polskiej stolicy. Powstanie Warszawskie dobiegło końca. Dochodziły wieści, że niemieccy żołnierze zamienili miasto w ruinę. Czy pani R.Kleszko mogła ujść z życiem z Warszawy? Jeśli tak, to gdzie teraz mogła być? Napisała mi „będę na pana czekać”. Ale przecież nie mogła sobie wyobrażać, że ja wrócę do Warszawy okupowanej przez Armię Czerwoną… Musimy zapomnieć… Ja - ją, a ona - mnie. Z czasem wszystko można zapomnieć. Każdy ból w końcu ustaje, każda rana się zabliźnia, a miłość - gaśnie i odchodzi w zapomnienie. (HCD, s. 164-165)
            Jednak nadzieja nie opuszczała Cengiza, choć rozsądek mówił mu, że trzeba zapomnieć o ukochanej kobiecie. Nadziei dodawał mu fakt, że po upadku powstania warszawskiego pojawiło się w Berlinie dużo kobiet przysłanych tutaj na przymusowe roboty. Były to deportowane z Warszawy Polki; na kołnierzach palt miały wyszytą literę „P”. Pod koniec listopada 1944 roku ktoś zapukał do drzwi redakcji „Yaş Türkistan” … To była deportowana z Warszawy i zatrudniona w fabryce Bewag Regina Kleszko! Ulica zamarła. Całe miasto zamarło. Patrzyliśmy na siebie w ciszy. A ta cisza mówiła nam coś, czego nie słyszeliśmy, ale czuliśmy do głębi. Szczególnie ja… „Poznałeś mnie?” - zapytała. Nie byłem pewien, czy to pytanie wyszło z ust pani Kleszko, czy może zadała je oczami. Odpowiedź dały moje wpatrzone w nią oczy: „Nigdy nie przestałem o tobie myśleć”. Wyciągnęliśmy do siebie ręce. Ona podała mi swoje dłonie. Ja - swoje. Cztery dłonie stały się jedną. Nasze serca stały się jednym sercem. A nasze życia - jednym życiem. Tego dnia stanęliśmy na początku długiej, bardzo długiej drogi, którą mieliśmy razem przebyć. (HCD, s. 167-168)
            W tym okresie Cengiz pisał już swoją pierwszą powieść - Korkunç Yıllar (Straszne lata); tę, która ukaże się w roku 1956 jako pierwsza jego książka. Pisał ją wówczas po tatarsku, co uważał za jak najbardziej naturalne. Spotykali się po pracy, w pokoju zajmowanym przez Cengiza gotowali skromną, wojenną zupę z warzyw, po czym Regina pośpiesznie udawała się do swojego miejsca zamieszkania, aby zdążyć przed godziną policyjną, a on zasiadał do pisania swojej książki. Z każdym dniem ze wschodu nadchodziły coraz groźniejsze odgłosy frontu, a Cengiza paraliżował strach - co będzie, gdy do Berlina wkroczą Rosjanie… Gdyby nie Regina, już dawno opuściłby to przeklęte i skazane na zrównanie z ziemią miasto. Ale teraz już nie był sam; była z nim Regina w tym swoim drelichowym palcie z olbrzymią literą „P” na kołnierzu i z dokumentem wskazującym na fakt, że jest uczestniczką powstania, skazaną na pracę w berlińskim przemyśle. Gdzie miałby z nią uciec i jak długo mogłaby się taka ucieczka udawać!?
            Do opuszczenia Berlina skłoniły w końcu Cengiza i Reginę nasilające się naloty bombowe. Regina nie miała wstępu do podziemnych schronów, w związku z tym Cengiz także pozostawał z nią w mieszkaniu, gdzie przytuleni do siebie spędzali długie godziny w nadziei, że tym razem znowu się uda i bomba nie trafi w ich budynek. Po jednym z takich strasznych, dywanowych nalotów, gdy w gruz zamieniła się cała ulica, Cengiz wystarał się o skierowanie do służby w stacjonującej w północnych Włoszech jednostce podległej Własowowi. Podróż, a raczej ucieczka, pociągami pełnymi uchodźców - przymusowych robotników z krajów Związku Radzieckiego, trwała wiele dni, a towarzyszyły jej zbierające śmiertelne żniwo naloty amerykańskich bombowców. Cengiz i Regina nie dotarli do Włoch, do miejsca przeznaczenia… Trafili do austriackiego obozu dla uchodźców, skąd oddalili się samowolnie w ostatnich dniach kwietnia, by uniknąć spotkania z nadchodzącą Armią Radziecką. Nad rzeką Inn Cengiz zdjął swój niemiecki mundur: Rozebrałem się i cisnąłem do rzeki ten mundur, który mnie przerażał, martwił, doprowadzał do łez i ściskał moje ciało ze wszystkich stron niczym stalowa obręcz. […] Wyjąłem z tobołka cywilne ubranie i założyłem. Oczy Reginy śmiały się do mnie całym swoim ciepłem i blaskiem. Rzuciliśmy się sobie w objęcia i pocałowali. Byłem lekki jak ptak i ona także. Mylą się ci, którzy powiadają: Nic nie trwa wiecznie. Albowiem nasza miłość miała odtąd trwać po wieczne czasy. (HCD, s. 187-188) 
            Zakochani ruszyli w stronę granicy szwajcarskiej. Tam oddali się w ręce amerykańskiego patrolu i trafili do obozu przesiedleńców w Landeck, a historię swojej wojennej poniewierki kończy Cengiz Dağcı tymi słowami: I tak oto skończyło się moje wojowanie w Legionie Turkiestańskim przeciwko Rosjanom. (HCD, s. 188). W obozie Landeck Cengiz powrócił do przerwanej pracy nad swoją pierwszą powieścią. Wkrótce po ustaniu działań wojennych, 18 czerwca 1945 roku, Cengiz i Regina zawarli związek małżeński, pozostając przy swoich wyznaniach. Najpierw ich związek pobłogosławił w obozowym baraku muzułmański duchowny, potem - ksiądz w pobliskim kościele. 24 października przyszło na świat jedyne dziecko Cengiza i Reginy, Arzu Urszula. Następne dziesięć miesięcy rodzina spędziła w polskim obozie przesiedleńczym we włoskiej Barletcie, po czym w ramach akcji przesiedlania byłych żołnierzy armii Andersa udała się do Szkocji.
            Kolejne stronice wspomnień Cengiza Dağcı opisują bardzo trudne początki życia w Wielkiej Brytanii. Po utracie nadziei na możliwość osiedlenia się w Polsce (nadzieję tę odebrała mu klęska polityczna S. Mikołajczyka i ostateczne wejście Polski do sowieckiej strefy wpływów) próbował szukać ratunku w Turcji. Z tą myślą udał się do Londynu, by w ambasadzie tureckiej poprosić o prawo przesiedlenia. Prośba ta została z miejsca odrzucona z powodu braku krewnych w Turcji i był to jeden z największych zawodów, jakie spotkały Cengiza w całym jego życiu. Znalazł się w Londynie bez pieniędzy na powrót do Szkocji, bez rodziny i bez dachu nad głową. Uratowali go cypryjscy Turcy, którzy prowadzili w Londynie restaurację. To tam Cengiz dostał pracę w kuchni, a po kilku miesiącach mógł sprowadzić do Londynu żonę i córeczkę…
            Cengiz Dağcı mieszka w Londynie do dzisiaj. Przez wiele lat pracował w lokalach gastronomicznych - najpierw w cudzych, a od 1953 roku w swoim własnym. Ten rok był dla niego bardzo ważny także z innego powodu: gdy już zaczął pracować we własnej restauracji, znalazł wreszcie czas, aby dokończyć pisane od kilku lat dwie pierwsze powieści - Korkunç Yıllar i Yurdunu Kaybeden Adam (Człowiek, który utracił swą ojczyznę). Ale najważniejsze było to, że Cengiz dojrzał do decyzji, aby te książki napisać nie w ojczystym języku, a w języku, który zagwarantuje mu publikację i czytelników. Tak to na przełomie 1953 i 1954 roku Cengiz Dağcı przystąpił do ponownego pisania swoich dwóch powieści, przelewając je na papier z tatarskiego na turecki. Obie powieści zostały docenione przez nie byle jakiego wydawcę, bo przez Yaşara Nabiego Nayıra, założyciela wydawnictwa Varlık. W grudniu 1956 roku ukazała się pierwsza powieść Cengiza, trzy miesiące później - druga.
            Cengiz Dağcı ma w dorobku 22 książki, z których cztery określane są jako utwory autobiograficzne, a reszta jako powieści. Wszystkie jednak, także i powieści, uznać trzeba za utwory o przeważającej ilości wątków wspomnieniowych nad wątkami fikcyjnymi, gdyż we wszystkich bez wyjątku autor wykorzystał swoje bolesne przeżycia z lat trzydziestych i czterdziestych - od okresu kolektywizacji Krymu po ostatnie dni wojennej zawieruchy i powojenną nędzę pozbawionych ojczyzny tułaczy.
            Powiadają, że człowiek, który straci rękę, dalej czuje, że ma ją u ramienia i że od czasu do czasu szuka jej swoją drugą ręką. Krym stał się moją utraconą ręką. Wśród ognia, który bezustannie płonie we mnie i nie może zgasnąć, słyszę dwa słowa: 
- Kim jesteś?  
- …
- Nie zapomnij!
- Nie zapomnę. (HCD, s. 258)

Anket

  Cengiz Dağcı'nın Polonya'da tanınan bir yazar olabilmesi için sizce en etkil çalışma hangisi olurdu ?

  • E-Bülten

  • Sözlük

  • Müzik Yayını

    505356 Ziyaretçi